Pewnego takiego popoudnia, u schyku korzystnych warunkw, Szary natrafi na wyjtkowo silne noszenie pod jak leniw, potnie rozronit bia chmur, ktra zdawaa si odpoczywa nisko nad gbokim siodem pomidzy wzgrzami. Zataczajc regularn spiral na barkach spokojnego prdu rozejrza si dokoa i zanim wszed w szar, ciemniejsz podstaw oboku, zauway w powietrzu, nieco poniej, inny szybowiec, eglujcy w jego stron. 